Przygotowanie pendrive do przeprowadzenia aktualizacji BIOS w JHL 90
Dawno już minęły czasy kiedy do aktualizacji BIOSu używało się dyskietek. Niestety dalej w sieci można znaleźć archaiczne solucje, które opisują cały proces z użyciem nośnika 1,44MB oraz Windows 98. Dziś, dyskietki zniknęły, systemy się zmieniły, a odwieczny problem pozostał.
Opiszę tutaj procedurę zmiany BIOSu dla notebooka Compal JHL90. Na chwilę obecną najnowszą to 1.07 i na niej będę się opierał.
Ściągamy i instalujemy HP USB Disk Storage Format Tool.
Ściągamy paczkę plików DOS i rozpakowujemy do C:\USB
Wkładamy pendrive
Odpalamy HP USB Disk Storage Format Tool i ustawiamy wszystkie opcje tak jak na obrazku:
Klikamy start i czekamy do czasu zakończenia formatowania
Ściągamy nowy BIOS, rozpakowujemy archiwum, a następnie jego zawartość przenosimy na pendrive.
Odpalamy ponownie komputer boootując z USB a po pojawieniu się znaku zachęty wystarczy wpisać 107.BAT i potwierdzić ENTERem
automatycznie rozpocznie się nadpisywanie zawartości BIOSu, po czym komputer się zrestartuje.
voilà!
W internecie są dostępne obrazy ISO z różnymi BIOSami. Teoretycznie wystarczy je wypalić na płycie i uruchomić z niej komputer. Niestety nigdy u mnie te płyty nie działały. Podejrzewam, że należy wyłączyć tryb AHCI dla CD-ROMu (jeżeli jest na złączu SATA), ale nigdy nie udało mi się tego na Compalu dokonać. Dlatego też opisałem proces z wykorzystaniem pendrivea – pozwala mi to zaoszczędzić płyty, nerwy i zabawy z AHCI ;-)
Wysłany: 14 września 2008 o 23:26:48 | 11 komentarzy | więcej
Od stacjonarnego do mobilnego
Kupiłem laptopa. Po niemal roku analizowania ofert i szukania wymarzonej konfiguracji sfinalizowałem zakup. A wszystko zaczęło się tak…
Był sierpień 2007 roku. Nieuchronnie zbliżało się rozpoczęcie najważniejszego roku szkolnego w mojej dotychczasowej edukacji – roku maturalnego.
Myśląc perspektywicznie, doszedłem do wniosku, że na studia przydałaby mi się jakaś mobilna jednostka centralna. Cały czas w moim pokoju stoi 3-letni wysłużony komputer stacjonarny ochrzczony mianem Pegaz ( Athlon 64 3000+, 2 x 512 MB RAM, GF 6600 GT), jednak wraz z wyjazdem na studia nie mogłem z domu zabrać jedynej, w miare wydajnej maszyny.
Na upartego mam jeszcze jakieś 3 komputery o wydajności zbliżonej do AMD K6 200Mhz ;-) ale na żadnym nie udało mi się uruchomić karty wifi Ralink 2400 PCI, z pomocą której łączę się w domu z internetem.
Tak więc jedynym rozsądnym rozwiązaniem był zakup drugiego komputera. W tamtym okresie wstępnie określiłem swoje wymagania:
Procesor: dwurdzeniowy. Nasłuchałem się różnych opowieści, w których znajomi opowiadali jak nagrywali płytę i słuchali muzyki na komputerze w tym samym czasie. Ja bym nie zaryzykował, nawet teraz mając na pokładzie Core 2 Duo T9400. Dla mnie ważniejsze było to, że make -j3 kończy się (zwykle) szybciej niż make j2 ;)
RAM: 4GB. Ceny kości spadły ostro w dół. I pomyśleć że 3 lata temu za 2 × 512 MB 400Mhz dałem 400 zł. W prawdzie zwykła Vista czy XP wykrywają 3,2 GB z powodu swojej 32 bitowej architektury, to jednak 4GB przydadzą się dla Gentoo na którym zamierzam pracować.
Matryca: 15’‘. Doszedłem do wniosku, że 15’‘ to będzie dla mnie najlepszy wybór. Taki kompromis między mobilnością a wydajnością. Drugą ważną kwestią była natywna rodzielczość. Tutaj przyznaję miałem wątpliwośći. Pracując nadal na wysłużonym (hm… już chyba 8-mio letnim) 17’‘ monitorze CRTLG Flatron 795FT w proporcjach 4:3 każda inna rozdzielczość poza 1024×768 przyprawiała mnie o dreszcze. Jakim cudem mam zejść o 2’‘ i w dodatku zwiększyć obszar roboczy?! (chociażby do tych 1280×800).
Napędy optyczneDysk twardy 200 GiB. Nie chcę więcej dla własnego bezpieczeństwa, gdyż miejsza przestrzeń wymusza częstsze backupy i usuwanie niepotrzebnych rzeczy :-)
Przy okazji, obecnie posiadam 2 dyski WD2500KS (250GB, 7200rpm, 3,5’‘) zakupione w odstępie 1 roku. Jeden z nich (pierwszy, z rev. A) nie działa. Z powodu mojego pośpiechu uległo uszkodzeniu złącze SATA-DATA. Po naprawie wytrzymało 1,5 roku poczym spaleniu uległ jeden z układów „na zewnętrznej elektronice”. To się nazywa pech. Może ktoś tanio mógłby to naprawić? Nie chce mi się płacić aż 150 zł, więc dysk aktualnie czeka na spadek cen.
Oto wstępne założenia. Priorytetem była wydajność, jako że zamierzałem (i nadal zamierzam) korzystać z tego sprzętu przez cały okres studiów (inżynierskich póki co). Ponadto chciałem mieć na pokładzie jak najwięcej przyszłościowych zabawek ;-). Do takich zalicza się Bluetooth, Wifi z obsługą draftN i czytnik kart pamięci. Potem doszło do tego jeszcze HDMI (gdyż w grudniu ’07 wymieniliśmy w domu telewizor na taki ze w/w złączem. )
Na tym etapie poszukiwania zostały zawieszone z uwagi na niewystarczające fundusze i dużą ilość nauki ;) (ehm… oficjalna wersja ;) )
Cała idea odżyła w lutym 2008, kiedy to dzięki Google Reader natknąłem się na wpis Antoniego Jakubiaka pt.”Pojedynek Compal IFL 90 vs IBM T61p„. Wtedy też po raz pierwszy spotkałem się z terminem „kadłubek” w odniesienu do notebooków i marką Compal. Muszę przyznać że na początku odniosłem wrażenie, iż Compal to jakaś podróbką a’la Thomsonic. Dopiero wpis na angielskiej Wikipedii dotyczący tej firmy zmienił moje nastawienie do tej marki.
Dzięki informacjom w notce skierowałem się na witrynę sklepu eXelabs.pl, którego siedziba mieści się w Warszawie. Strona wywarła na mnie dobre wrażenie, a konfigurator, dobra lokalizacja oraz szybkie odpowiedzi na moje emaile przekonały mnie do tego by właście tam zakupić notebooka. Początkowo miał to był FL90 z T7700 & 4GB RAM. Już tylko czekałem na zakończenie roku szkolnego, i rozpoczęcie wakacji… aż tu nagle…
Pojawiły się nowe procesory mobilne Intela – Penryn T9x00. FL90 oficjalnie nie wspierał tej linii, ale Compal wypuścił nowy model FL92,który obsługę nowej serii już oficjalnie posiadał. „FL92? OK, reszta bez zmian” – powiedziałem. Nie na długo… w świecie rozeszły się wieści, jakoby Compal szykował coś ekstra w związku z premierą nowej platformy mobilnej Intela w połowie 2008 roku. Informację przeczytałem na forum Karen Notebook (link bezpośrednio do posta). GF M9600 GT? Super… tylko… kiedy dokładnie premiera?! Nie należę do ludzi wyjątkowo cierpliwych, więc rozpoczęłem poszukiwania alternatywy dla Compala. Konkurent miał spełniać dokładnie te same kryteria, oraz wsparać T9×00, HDMI etc.
Tutaj rozpoczyna się krótki epizod którego bohaterem jest markowy Dell i jego model M1530. W Polsce, prównywalna konfiguracja tej M’ki z FL92 kosztowałaby mnie jakieś 5 – 6 tyś zł netto. Atrakcyjne oferty znalazłem za granicą. Tak więc, jeżeli już koniecznie ktoś chce nabyć coś markowego to polecam laptopy określane jako „refurbished„. Jest to sprzęt który wrócił z jakiegoś powodu do producenta ten go naprawia i wystawia do ponownej sprzedaży. Takie egzemplarze są dużo tańsze, wady usunięte, gwarancja – nawet 3 letnia. Haczyk? Cóż w Polsce jest to mało znane. Handel tego typu sprzętem kwitnie na eBay’u, tak więc czeka nas zabawa ze sprowadzaniem sprzętu z UK / USA. Także polecam zajrzeć na brytyjskiego eBay’a. Sprzedawcy często akceptują PayPal’a więc nie będzie żadnej papierkowej roboty – jedyny koszt – to kwota przewalutowania (PLN -> GBP) + przesyłka. Za taką samą konfigurację jak FL92 (a nawet lepszą bo GF M8600 GT DDR3 – zysk ~20 – 30%) zapłaciłbym 3800-3900 zł wliczając w to wszystkie koszty.
Już chciałem kupować, już korespondowałem ze sprzedawcą, kiedy to Intel oficjalnie ogłosił premierę Monteviny na 15 lipca, a Karen Notebook potwierdził, że następca FL90 – JHL90 – pod szyldem California Access będzie do kupienia właśnie od połowy lipca…
Określiłem końcową specyfikację Core 2 Duo T9400 1066Mhz, 4GB RAM 800Mhz, 200GiB 7200rpm, wifi, bluetooth, oraz matryca glare 1650×1080. Tak, ja, człowiek który bał się innej rozdzielczości niż 1024×768, wybrał największą z możliwych dostępnych dla Compali. Dlaczego?
Zaryzykowałem na podstawie opinii innych osób. Na forum Notebookcheck.pl możemy znaleźć kilka tematów o wyborze rozdzielczości. Wiele osób twierdziło, że pracując na 1680×1050 za nic nie wrócą na 1280×800 ani tymbardziej na 1024×768, że to idealna rozdzielczość dla programistów, grafików etc. Zawsze narzekałem na brak miejsca na pulpicie czy też w obszarze roboczym 3Dsmax’a i muszę przyznać... że NIE ŻAŁUJĘ WYBORU. Sam teraz się dziwię jakim cudem wytrzymałem tyle lat na 1024×768.
I tak oto wróciłem do kadłubków, spokojnie czekałem na nadejście 15.07… (kiedy nie wiadomo skąd) pojawił się konkurent dla JHL90! Mowa tu o Acer 5930, który jak sie okazuje ma karte GF M9600 na DDR3. Jedyna wada dla mnie – matryca – 1200×800px? Niska rozdzielczość z przekreśliła ten model z mojej stawki.
Podsumowując, 25.07 nabyłem JHL90 aka California Access 162S w olsztyńskim oddziale Karen Notebook. Sprzęt obięty jest 24 miesiącami gwarancji i obym nie musiał sprawdzać jakości serwisu (którego siedziba notabene jest w Suwałkach).
Aktualnie mam na dysku dwa systemy:
Gentoo 2008 z GCC 4.3.1 & Glibc 2.8 oraz Xfce4.4
Microsoft Windows Vista Ultimate PL* do rozrywki ;-)
Można powiedzieć, że wszystko działa bez zarzutu. Na linuksie nie uruchomiłem jeszcze czytnika i skanera linii papilarnych gdyż ich nie potrzebuję. Zastanawia mnie tylko czy JHL90 ma jakiś czujnik podłączony do magistrali i2c, bo żadnego nie może wykryć.
*wyprzedzając ewentualne pytania dot. legalności Visty. Załapałem się na akcję gdzie za 30zł dostałem książkę „Poradnik administratora – Windows Server 2008” a z nią m.in. płytę z 32bitową Vistą Ulimate EN z licencją NFR na rok. Zanim ten rok minie mam nadzieję że uda mi się zdobyć licencję z programu MSDN AA ;-)
Wysłany: 11 sierpnia 2008 o 02:00:43 | 2 komentarze | więcej
Compal-laptop obsługuje model JHL 90
Miło mi poinformować, że moduł compal-laptop autorstwa Cezarego Jackiewicza dzięki mojej interwencji dorobił się obsługi modelu JHL 90 ;-)
Na dniach opublikuję notkę w jaki sposób dorobiłem się tego modelu ;-)
Wysłany: 08 sierpnia 2008 o 12:19:17 | 2 komentarze | więcej
my intro
Oto wynik mojej… 8 godzin pracy w programie Adobe After Effects CS3. Pierwszy raz użyłem czegoś bardziej zaawansowanego niż – starczający do najprostszego montażu – Windows Movie Maker.
Sam program daje ogromne możliwości – brzmi jak reklama – ale jak to zwykle bywa z produktami Adobe – trzeba umieć z nich skorzystać. Mnogość opcji przyprawia o zawrót głowy… tylko… czemu nie działją skróty klawiszowe z 3dsmax’a? ;-)
A co to w ogóle jest? 10-cio sekundowa prezentacja ucznia klasy maturalnej, która ma się pojawić w czołówce nagrania (czy tam ogólnie w nagraniu) ze studniówki ;-) Jakość mizerna, ale w pełnym PAL’u wygląda o 3 nieba lepiej… *
Obawiam się tylko jednego… jak 30 osób zrobi swój kawałek, to po zmontowaniu tego wszystkiego przy różnych podkładach muzycznych nie da się oglądać...
* gdybym tak mógł jeszcze dodać dźwięk 5.1…
Wysłany: 24 stycznia 2008 o 00:26:27 | 1 komentarz | więcej
W poszukiwaniu zaginionego pilota…
W grudniu dostałem „w spadku„ (czyt. za darmo ) używany zestaw kina domowego Panasonic SA-DT110. Sprzęt ma już swoje lata (wyprokukowany w ~2003), ale spisuje się świetnie. Niestety nie ma róży bez kolców – w zestawie brakowało pilota zdalnego sterowania.
Poszukiwania zacząłem jak każdy szanujący się internauta – od Google :-). Udało mi się ustalić że do tego modelu wymagany jest pilot N2QAJB000078. Następnie kursor skierowałem na stronę polską stronę Panasonica by zapytać czy mają go na magazynie. Po kilku dniach dostałem odpowiedź:
(...) Uprzejmie informujemy, że w poniższej sprawie prosimy skontaktować się z autoryzowanym punktem serwisowym. (...)
Centrala odsyła mnie na prowincję? Niestety, olsztyński punkt serwisowy nie był w stanie sprowadzić mi pilota. Nie będę się kłócił. Ponownie wróciłem do Google. Wertując kolejne strony wyników natrafiłem na firmę która według-tego-jak-się-reklamuje byłaby w stanie sprowadzić mi brakującą część zestawu. Niestety cena – 150 zł + koszty przesyłki – czyli ostatecznie jakieś ~170 zł nie była dla mnie ani trochę atrakcyjna.
Doszedłem do wniosku że w Polsce niczego sensownego nie znajdę. Za granicą znalazłem tylko jedną aukcję używanego pilota na eBay’u z przed 3 lat. Aż ostatecznie zawitałem na stronę brytyjskiego sklepu Panasonica, a tam „N2QAJB000078 REMOTE CONTROL” w cenie ~ 10£ + przesyłka (13£) . 115zł? Sądziłem że całość zamknę w 100zł, ale 15 zł więcej? Nie będę skąpy ;-)
Ostatecznie dokonałem zakupu. Czy to był dobry wybór? Sądzę że tak. Poza tym pierwszy raz zapłaciłem za coś z góry i w dodatku swoją kartą kredytowa. Przyznaję – miałem pewne wątpliwości ale kto powiedział że będzie bezproblemowo? Podsumowując- gra warta świeczki. Przynajmniej teraz mogę wygodnie oglądać telewizję :)
Wysłany: 13 stycznia 2008 o 17:23:13 | 2 komentarze | więcej
Dostałem dziś informację o zakwalifikowaniu się do Startup School. Tym samym nie wracam na swoje Mazury, tylko ciągnę dalej (ten 8-mio miesięczny już maraton) jako warszawiak-z olsztyna. ;-) Nie powiem - jestem zadowolony; zobaczymy co z tego wyjdzie. Na pewno możecie spodziewać się informacji zza kulis (o ile nie dadzą mi do podpisania jakiejś klauzuli o zachowaniu poufności).
Teraz tylko czekam na rezultaty pracy Komisji Kwaterunkowej z mojego wydziału... trzeba gdzieś przez te 3 m-ce mieszkać.
Był sobie chłopiec, który dawno temu dostał ładowarkę Fast #121 - Universal Ni-Cd Battery Charger. Korzystał z niej nieprzerwanie przez jakieś 12 lat. Urządzenie tysiące razy ładowało wszelkiej maści ogniwa. Z powodu braku wystarczających informacji – czy też odpowiedniego przeszkolenia – lądowały w niej akumulatory Ni-Cd, Ni-MH i a nawet zwykłe baterie (!).
Ostatnio – ten chłopak o którym wspomniałem – dokupił do laptopa mysz bezprzewodową. Wsadził do niej 2× AAA Ni-MH 700mAh Panasonic i rozpoczął pracę. Zdziwił się już po tygodniu kiedy to mysz odmówiła posłuszeństwa i domagała się wymiany źródła zasilania. „Tydzień? Pewnie akumulatory były słabe…”. Niestety ponowna naładowanie nie przyniosło pozytywnego rezultatu.
„Coś z akumulatorami? Zobaczmy…” – spojrzał na dziwny skrót – Ni-MH na akumulorze, po czym jego oczy skoncentrowały się na „Ni-Cd” na klapce ładowarki. „ Cholera… Ciekawe co na to Google”. Odpalił Firefox’a wszedł na stronę Google wpisał Ni-MH i korzystając z wyszukanych odnośników poszerzył zakres swojej wiedzy o akumulatorach Ni-MH i Ni-Cd. Następnie swoje kroki skierował na forum serwisu elektroda by usystematyzować wiedzę....
I tak o to… czeka MNIE wydatek jakichś ~120 zł – na 4 × Ni-MH 800 mAh SANYO AAA (te Panasonic’y pomimo teoretycznego „braku efektu pamięci” są już zapewne zjechane na maksa przez te ~ 7 lat) i ładowarkę BC - 700
.
Wnioski? Za błedy się płaci, a Niewiedza to błogosławieństwo.
Czy zdawaliście sobie sprawę z możliwości ściągnięcia całej Wikipedii w formie dump’a MySQL ? Do tej pory słyszałem o umieszczeniu Wiki na DVD ale pełen dump na lokalnym serwerze MySQL brzmi bardziej kusząco ;-)
Jest tylko jeden haczyk – spakowany plik ze wszystkimi danymi (historia etc.) waży – 1GB (7zip) lub 4GB (bz2) a po rozpakowaniu -z tego co można wyczytać – będzie zajmował 80 – 100 GB ( ? ).